Czy to prawda czy może bujda jak z tym, że dzieci w ogóle nie bawią się na zewnątrz?
Niestety, na lekcje wf-u coraz częściej wpływają masowe zwolnienia, już nie z jednej godziny, ale z całego roku lub minimum jedno półrocze.
Przedstawię Wam dwie perspektywy: wspomnienia z czasów szkolnych i od strony pedagogicznej.
Z tego co pamiętam w gimnazjum na grupę około 20 osobową, nie ćwiczyło może 3/4 dziewczyn, zawsze inne ponieważ były podczas okresu. W podstawówce siedziały na ławce tylko te chore lub po chorobie. W liceum zaczęły kombinować, ale raczej ze względu na lenistwo, a nie dlatego, że miały jakieś powody. Do dziś pamiętam rozmowę nauczyciela i koleżanki z klasy: